Zdrajczyni

Jestem zła, niedobra. Zdradziłam, oszukałam, sama usuwam posty, mimo, że nawet na grupę nie wchodziłam. Jestem jednoosobowym Zarządem. Sama podejmuję decyzję. Cechuje mnie bylejakość, despotyzm. Wkręciłam kogoś, zmusiłam do uczestnictwa. Ubezwłasnowolniłam. Nie liczę się z nikim i niczym…Jakie to polskie.

Koncepcja powstała nagle. Nie była przemyślana. Było marzenie, ale brak było konkretów. Jednak coś mi już wtedy mówiło, co będę chciała robić, bo chciałam umieścić w Statucie coś, co teraz jest mi niezbędnie potrzebne, a co wywołało kłótnię, która dała mi do myślenia. Wtedy ustąpiłam. Mimo wszystko działałam. Po to w końcu chciałam tej Fundacji. Chodziłam na spotkania, nawiązywałam kontakty, rozmawiałam, szukałam. Szukałam także cały czas sposobu na siebie i sposobu na szybkie osiągnięcie skuteczności. Część dała mi kredyt zaufania i wręcz, jak to usłyszałam z ust jednej z tych osób, zostałam specjalnie wypchnięta na pierwszy plan, bym sama się przekonała, że tak jest najlepiej. I tak się stało, przekonałam się o tym. Moje poszukiwania wreszcie przyniosły efekt. Wiem już co i jak chcę robić. I okazało się, że nie mogę wybrać, z kim mam to robić.

Wybrałam. Postanowiłam zacząć od zera. Zaproponowałam to tym, z którymi chciałam to robić i na których mogłam liczyć. Czy miałam obowiązek wciągać w to tych, z którymi nie chciałam tego robić? Tym bardziej, że w grę wchodzą duże pieniądze, a co za tym idzie, ogromna odpowiedzialność.

Wybrałam sposób najbardziej uczciwy w moim odczuciu. Zrezygnowałam z jednego. Stworzyłam coś innego. Także z czysto praktycznych powodów, bo za dużo trzeba byłoby zmieniać, ponosić dodatkowe koszty, tracić czas i przede wszystkim uzyskać akceptację tych, którzy i tak nie mieli w tym uczestniczyć, bo po prostu mieszkali za daleko. Po co?

Decyzję, by zaczynać wszystko od nowa i w taki sposób, jaki zaproponowałam, podjęło kilka osób. Ale zarzuty i pretensje spadły tylko na mnie. Wiedziałam, że tak będzie. Ale to nic. Jestem kobietą przedsiębiorczą i muszę być na to gotowa. I jestem.

Kobiety mówią Dość!

 

17097976_795386210614636_1969801417794394130_ofoto Majewski

Coraz mniej mi po drodze z jednymi, coraz bardziej mi po drodze z drugimi. Dlatego byłam jedną z wielu, po prostu byłam, bo uważam, że być powinnam.

Ktoś mi się zapytał, dlaczego. Poprosił, bym napisała swoje przemyślenia. Nie napiszę, bo wystarczy, że byłam. Bo wiem, że trzeba, że nic za nas samo się nie zrobi, że wykradana nam krok po kroku wolność sama nam zwrócona nie zostanie. Bo boję się, z każdym dniem coraz bardziej, że coraz trudniej będzie posprzątać po tym, co robią obecne władze. Dlatego byłam, i będę nadal, dopóki ten obłędny pęd nienawiści się nie zatrzyma.

17097370_795386797281244_4196062858877495247_ofoto Majewski

Kobieta to brzmi dumnie i mogłam to poczuć. Zarówno w niedzielę na Manifie jak i w środę na Strajku. Największy Alfabet Różnorodności, jaki sobie można wyobrazić. Wiele serdecznych uśmiechów, niezwykła energia, solidarność. Jednak nie będę ukrywała, że o wiele mi bliżej do formy, jaka była 8 marca podczas Strajku Kobiet, niż podczas Manify. Nie oceniam, nie neguję. Po prostu stwierdzam fakt. Zresztą ten, kto obserwuje mnie od pewnego czasu, sam to zauważy.

17016791_795387897281134_5271868687952825743_ofoto Majewski

Anonimowa. Jedna z tłumu. Trans kobieta.

Tyle…

Adrian Wykrotafoto Adrian Wykrota

Jeszcze nie teraz, jeszcze nie tutaj, ale moje przemyślenia już są napisane, czekają…na książkę.

Gdy wczoraj zrobiłam test Inside na kursie poświęconym sposobom komunikacji (w ramach szkolenia NGO), wyszedł mi bardzo silny kolor niebieski. Ostatni czas pokazał mi, że to nie przypadek…W pełni zgadzam się z tym wynikiem.

 

 

 

Pierwsza rozprawa

Niestety, jednak pierwsza.

Sam proces, przygotowania, dyskusje, przebieg i wnioski znajdą się w kolejnej mojej książce, w której opiszę cały proces tranzycji. Tutaj tylko wspomnę, że sędzia wystąpi do biegłego po opinię. Być może będzie bez mego udziału. Tak więc mój wniosek o dopuszczenie opinii biegłego został przez sędziego tak właśnie zinterpretowany.

Dzisiaj zostali przesłuchani kuratorzy i świadkowie. Ja praktycznie nic dziś nie mówiłam o sobie, czyli do tego dojdzie dopiero na kolejnej, i wtedy, mam nadzieję, ostatniej rozprawie. Sam przebieg był bardzo spokojny. Sędzia był pozytywnie nastawiony do mnie, jak i do całej sprawy. Nie czułam dyskomfortu. Myślę, że to, że wystąpiłam o dowód z opinii biegłego w pozwie przemawia na moją korzyść, bo pokazuje, że zależy mi na skrupulatności i jak najlepszym rozwiązaniu. Teraz będę czekała na kolejne wieści z sądu.

Najważniejszy dzień?

Biorąc pod uwagę obecną moja sytuacje nie boje się powiedzieć, że tak, najważniejszy.

Długo na niego czekałam, a ostatni dzień przed spędziłam dając sobie odrobinę luksusu.

Rano poszłam do fryzjera

Bibuti 1 Bibuti 2

by wyjść w pełni zrelaksowana i nie ma co ukrywać. Ponownie z przyjemnością spojrzałam na siebie w lustrze, a świadomość, że nie mam już tak długich siwych odrostów spowodowała, że inaczej się czułam na ulicy z odkryta głową.

Bibuti 4 Bibuti 3

Potem poszłam do ZUSu i dowiedziałam się, że wygrałam, moje roszczenia zostały uznane. Wreszcie ten niepokój związany z tą sytuacją, która ciągnie się od października zeszłego roku, dobiega do szczęśliwego końca. Biorąc to pod uwagę, nie mogłam sobie odmówić jeszcze jednej przyjemności. Po wielu miesiącach przerwy znowu zrobiłam sobie paznokcie. A dzień zakończyłam relaksująca kąpielą.

Teraz mogłam udać się spać, by za kilka godzin wstać w doskonałym nastroju i pojechać do Piły na rozprawę. Nie ukrywam, że mając odświeżone włosy i zrobione paznokcie będę na pewno czuła się pewniej.

A jeszcze taki fajny element. W studio BiBiuti, w którym farbowałam włosy, poznałam bardzo fajną dziewczynę, bardzo otwartą, i poznałam bardzo niezwykłą historię…

Do zobaczenia za kilka godzin. Ciekawa jestem, jaką treść będzie miał kolejny wpis…