Dookoła…

Wiele już na swój temat słyszałam. Ale to, co dziś przeczytałam jest tak kuriozalne, że cały czas nie mogę wyjść z podziwu 🙂

Ktoś dziś stwierdził bardzo autorytatywnie, że moja chęć niesienia pomocy osobom trans to chęć robienia czegoś dookoła siebie. Czytaj : własna autopromocja. I to w momencie gdy jestem u progu wdrażania bardzo poważnego projektu w pełni zorientowanego na niesienie pomocy osobom zagrożonym wykluczeniem z różnych powodów.

Od pewnego czasu coraz bardziej oddalałam się od środowisk LGBTQIA, a właściwie od LGB. Coraz mniej pasowała mi narracja, jaką stosują niektórzy je przedstawiciele. I co znamienne, nie jestem w tych sądach odosobniona. Poza tym, ostatnie lata mojego życia pokazały mi, co przynosi efekty a co powoduje ciągłe zarzewia konfliktów. Żeby była jasność, jestem w pełni za równymi prawami dla wszystkich, ale coraz wyraźniej widzę, na jakiej pracy powinnam się skupić i jaką narrację prowadzić.

Zresztą teraz, z perspektywy ponad półrocznego pobytu w Poznaniu, wyraźnie widzę, że ten sposób, jaki wypracowałam podczas 14 miesięcy w Chodzieży, nadal się sprawdza, gdyż teraz, po kilku miesiącach prób znalezienia wspólnego języka, wracam do punktu wyjścia. I w tym sposobie, jaki stosowałam w Chodzieży, teraz, jak ponownie zaczęłam go wprowadzać w swoim życiu, odnalazłam te same podstawy do sukcesów co wtedy.

Czy żałuję tego czasu? Nie. Nauczyłam się jednego. Każda sytuacja niesie coś dobrego, trzeba tylko chcieć to dostrzec. Nauczyłam się znowu czegoś o sobie. Nauczyłam się czegoś o innych. Zrozumiałam znowu, co jest ważne, gdzie trzeba skierować wzrok. Gdzie trzeba wskazać palcem innym, by też dostrzegli to, co sama widzę. I cieszę się, bo są tacy, którzy to widzą, którzy patrzą tam, gdzie pokazuję i mówią: „ok, widzę, masz rację, wchodzę w to!” Nauczyłam się też, że są tacy, którzy zawsze będą patrzeć gdzieś daleko i nie będą widzieć, że to, co ważne tu i teraz, leży u ich stóp. Cóż, może to i dobrze? Bo jeszcze by dostrzegli i więcej zaszkodzili?

Tak, jestem sarkastyczna, i to bardzo. I w pewnych sytuacjach na pewno nadal będę. Na szczęście już niedługo wpadnę w taki wir, że nie będę miała czasu nawet dostrzegać tych, których dostrzegać mi się już nie chce.

Jedno o sobie mogę już powiedzieć w pełni świadomie. Nie jestem już działaczką środowiska LGBTQIA. Jestem kobietą, której bliskie sercu jest działanie przeciwko jakimkolwiek wykluczeniom…I tym zamierzam się zajmować do końca swoich dni.

2 thoughts on “Dookoła…”

  1. Kiedys Ci chyba pisałam ze sie oddalilam od środowiska z pewnych powodow, niestety Twoj przyklad potwierdza to co ja doswiadczylam. Szkoda ze ludzie sa tacy zaklamani i nie doceniaja wielkiego i dobrego serca jakie masz. Wiesz niedawno kolezanka tu mi powiedziala tak „jak Anglik Niemiec Rumun Bułgar Czech czy inny europejczyk osiagnie sukces, i swoim doswiadczeniem chce wesprzec swoich rodakow to mu kibicuja i daja nagrody, ciesza sie z nim, a jak polak cos osiagnie i chce pomoc swoim, to zaraz patrza jak podlozyc swinie i tylko czekaja na najmniejsze potkniecie” i to sie widac tyczy kazdej grupy, nawet ‚mniejszosci’ domagajacych sie rownego traktowania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *