Biegły

stażystka

Wczoraj dostałam wezwanie z sądu na konsultację z biegłym sądowym, tak więc kolejna niewiadoma staję się wiadomą. Konsultację mam z dr Stanisławem Doroszem w Koszalinie w dniu 9 kwietnia.

Jestem bardzo spokojna. Praktyki, w ramach których od kilku dni biorę udział w konsultacjach psychologicznych, także w zakresie rozpoznania zaburzeń identyfikacji płci, dają mi dodatkową pewność, że podołam temu zadaniu bezproblemowo. Ciekawa jestem, jak przebiegnie ta rozmowa, tym bardziej, że mam nadzieję, że ta jedna wystarczy. Nie wiem, jak jeszcze bardziej mogłabym przekonać o swojej autentyczności w odbiorze siebie jako kobiety niż w takim zakresie, jak robię to obecnie.

Ostatnio to nawet się uśmiałam pod nosem, jak usłyszałam za plecami słowo „kurwa”. No cóż, jak mam wybierać, to wolę takie określenie niż „pedał”, choć oczywiście oba są jednakowo obraźliwe. Skoro więc jestem już wyzywana takimi słowami, to chyba moja kobiecość jest dosyć autentyczna.

A w życiu ciągle nie mam czasu się nudzić. Od dłuższego czasu moja współpraca na siłę z jedną z organizacji LGBT+ była coraz bardziej problematyczna. Gdy zostałam pozbawiona możliwości odbywania w niej praktyk studenckich, mimo podpisania zgody i porozumienia z moją uczelnią, coraz bardziej zastanawiałam się nad tym, czy jest sens dalej brnąc w tym układzie. Wreszcie zawirowania przy grupie wsparcia dla osób trans stały się impulsem, który zaowocował podjęciem decyzji. Zakończyłam współpracę z tą organizacją. Złożyłam rezygnację z współprowadzenia grupy wsparcia dla osób trans. Gdy w grudniu 2016 roku byłam zdecydowana zakończyć tą współpracę (właśnie wtedy, jako wynik powstałego wtedy konfliktu, pojawiła się inicjatywa powstania Trans-Akcji), posłuchałam innych i uległam. Wbrew sobie. Wtedy postąpiłam tak ostatni raz. Ustąpiłam wtedy zresztą na szerszym polu, gdyż wbrew sobie zgodziłam się na modyfikację mojego pomysłu, mojej koncepcji. Efektem tego ustępstwa jest inna sytuacja konfliktowa, która doprowadziła do tego, że zrezygnowałam z dalszego rozwijania projektu Trans-Akcja i skupiłam się na kompletnie nowej koncepcji. Poszłam za ciosem i na łamach prasy, w „Chodzieżaninie”, opowiedziałam o mojej nowej koncepcji. A Ania napisała o tym ciekawy reportaż, który ukazał się na łamach w wydaniu z dnia 17 marca tego roku (polecam).

Ale teraz, u progu wiosny mam już dokładnie skonkretyzowany plan przedsięwzięcia i jego realizacji. Mam obok siebie grupę odpowiedzialnych osób, które ufają mi i dają kredyt zaufania. A ja tego zaufania nie zawiodę. Nie ukrywam, że to wszystko, co działo się od grudnia wokół mnie, pozostawiło sporo niesmaku. Zweryfikowałam pewne poglądy, zawiodłam się na ocenie niektórych ludzi. Ale dzięki temu dodatkowo okrzepłam i nauczyłam się, jak powinnam postępować. I właśnie zaczynam to wprowadzać w życie.

Oczywiście nie rezygnuję z grupy wsparcia dla osób trans. W ramach działań mojej nowej inicjatywy uruchamiam trzy cykliczne spotkania grupowe skierowane do środowiska LGBTQIA :

1. Grupa samopomocy dla osób trans i ich bliskich. Studiując psychologię, mając możliwość zdobywać praktyczne umiejętności na oddziałach endokrynologii i neurochirurgii, i mając w ramach tych działań stały kontakt z psychologiem, który w dodatku udziela konsultacji naszym podopiecznym, nie mam obaw o to, że nie podołam temu zadaniu.

2. Grupa spotkaniowa dla kobiet nieheteronormatywnych 40+, która jest pod opieką innego psychologa. Ta grupa już funkcjonuje.

3. Grupa terapeutyczna dla osób nieheteronormatywnych z problemami uzależnień. Ta inicjatywa jest kolejną odpowiedzią (jak grupa kobiet) na zgłoszone zapotrzebowanie. Spotkanie inauguracyjne odbędzie się pod koniec kwietnia po dokonaniu formalnych ustaleń z odpowiednimi instytucjami.

Poza tym oferujemy, o czym już wspomniałam, indywidualne konsultacje psychologiczne oraz skierowane do osób trans i ich bliskich spotkania indywidualne z doświadczonymi osobami transseksualnymi.

Kończąc te przemyślenia mogę stwierdzić, że mam za sobą kolejną ciekawą lekcję życia. Lekcję która, o czym mogę Was solennie zapewnić, nie poszła i nie pójdzie na marne…

4 thoughts on “Biegły”

  1. Jeśli dr Dorosz jest Twoim biegłym to nie ma się czego bać, był moim lekarzem prowadzącym i też miałem go jako biegłego 🙂 Jest sympatyczny i konkretny 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *