We Wspólnocie

IMG_3171

6 stycznia 2017 roku.

Bardzo ważny dzień dla mnie, także jako trans-kobiety. Po odczytaniu listu intencyjnego, w którym wyraziłam prośbę o przyjęcie mnie do Wspólnoty, zostałam, poprzez odnowienie Wyznania Wiary i Chrztu Świętego, przyjęta do Wspólnoty Reformowanego Kościoła Katolickiego.

Tak ja, trans-kobieta, rozwódka, lesbijka.

Wiem, że dla wielu osób transpłciowych wiara jest ważna. Dla mnie też, o czym przekonałam się podczas rocznego studiowania Biblii ze Świadkami Jehowy. Gdy w końcu zrozumiałam, że to jednak nie ta wspólnota, której szukam, nie wiedziałam, czy nagle powstałą pustkę wypełni coś innego. Stało się to szybciej, niż mogłam się spodziewać. Zapewne wielu uzna mnie za dewotkę, za osobę, która ulega złudzeniom. I dobrze, mają do tego prawo. Ale nikt mi nie odbierze prawa do tego, że nie wstydzę się publicznie wyznać moją wiarę, co niniejszym czynię.

Wierzę w Boga, Jego Syna i Ducha Świętego. Przeżywam autentyczną radość z tego, że mogę brać udział w Eucharystii. Z prawdziwą radością czytam pisania i śpiewam Psalmy Responsoryjne. I przyjmuję Komunię Świętą. Cieszę się, że moja miłość, której pokłady we mnie drzemią, znalazła takie ujście.

Być może niektórym wyda się, że bardzo szybko to wszystko poszło, że uległam nastrojowi. Nie. Jest to w pełni przemyślana decyzja. Tak naprawdę zawsze byłam osobą wierzącą, i to nawet dosyć mocno, tylko utożsamiałam, jak zresztą wielu ludzi, wiarę w Boga z Kościołem Rzymskim. Nie umiem być hipokrytką, więc nie potrafiłam udawać, że mi nie przeszkadzają ograniczenia i wykluczenia, jakie są w tym kościele, dlatego odeszłam. Wydawało mi się, że odeszłam od Boga, a ja po prostu odeszłam od organizacji. Bóg był cały czas przy mnie, nawet wtedy, gdy musiałam zrobić to, co kiedyś zrobiłam. Wierzę, że mi wybaczył, bo gdyby tak się nie stało, nie czułabym tego wewnętrznego spokoju, jaki teraz odczuwam.

Wiara, a dzięki niej uczestnictwo z otwartym sercem, umysłem i duszą w Eucharystii, nieszporach czy medytacjach chrześcijańskich, daje mi bardzo wiele. Bardzo wiele daje mi obcowanie z innymi członkami Wspólnoty. Cieszę się, że moje życie nabiera zupełnie nowego sensu. Praktycznie we wszystkich aspektach. Teraz zaczynam coraz pełniej rozumieć, dlaczego od lat z pełną premedytacją jestem sama, jednocześnie pielęgnując w sobie miłość.

Nie będę nikogo nawracać ale na pewno będę pokazywać, jak wiele daje mi wiara i ile szczęścia mi przynosi. Stała się nieodłącznym elementem mojego życia, stała się składową mojego ja, więc nie ma szansy, bym nie pokazywała tego w swoim obecnym życiu.

Nie musisz tego akceptować, ale uszanuj moją decyzję.

Amen.

IMG_3208IMG_3200IMG_3196IMG_3186IMG_3181IMG_3206

4 thoughts on “We Wspólnocie”

  1. Lukrecjo cieszę się Twoim szczęściem , niech wiara w Boga umocni wewnętrznie Twoje życie i będzie przewodnikiem tylko po prostych ścieżkach omijając doły i góry .

  2. Nie ukrywam, że idea istnienia Boga mi nigdy nie przeszkadzała, jednak drogą wyciągania wniosków z tego co robi wiekszość duchownych Kościoła Rzymskokatolickiego doszłam do wniosku, że musze odsunąć się od tej organizacji, do której włączyli mnie moi Rodzice . Obecnie nie czuję mocnej potrzeby szukania pośredników między mną a Boskością Natury jednak w pełni rozumiem, że w określonych momentach życia to pomaga, dlatego w pełni Cię Lukrecjo w Twojej decyzji duchowo wspieram i sama nie wykluczam, że sobie kiedyś znajdę wspólnotę jaka mi będzie pasowała ( i której moja osoba będzie pasowała 🙂 ) Pozdrawiam i Życzę aby przynależność do tej Wspólnoty dawała Ci pozytywne i kojące doznania 🙂

  3. Dobrze ze znalazlas swoje miejsce, to wazne dla osob wierzacych, bo ciezko jest wierzyc niebedac w kosciele/wspolnocie, i nie chodzi mi tu o ze nie mozesz wierzyc bez kosciola, ale o to ze czasem potrzeba nam rozmowy o Bogu, dyskusji na dane tematy, uslyszec jakie ktos ma zdanie i od tego sa wlasnie wspolnoty. Wiele osob wiesza psy na kosciele rzymskokatolickim, na ksiezach, ja szczerze mowiac nigdy nie spotkalam zlego ksiedza, a wielu poznalam, z wieloma dyskutowalam bo sie nie boje dyskusji, ale pod warunkiem ze ktos chce dyskutowac a nie prowadzic monolog, owszem slyszlam o zlych/niedostepnych/pazernych ksiezach, nawet moi bliscy takich spotkali, ale to tez ludzie, taz bladza, ja mialam szczescie trafiac na dobrych kaplanow, Tak że skoro znalazlas swoja droge duchowa, a mam nadzieje ze to dobra droga to zycze Ci powodzenia i szczescia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *