Odpis

I ponownie wiem coś nowego.

Okazało się, że w moim odpisie był błąd. Numer aktu urodzenia miał zdublowaną jedną cyfrę. Typowy błąd techniczny. Jednak przez to nie można było w USC uruchomić procedury zmiany numeru PESEL. Informacja poszła do sądu, a gdy kilka dni później zadzwoniłam, dowiedziałam się, że akta poszły do sędziego, który musi stwierdzić, po kogo stronie jest wina zaistnienia błędu, czy po stronie USC, czy sądu. Prosty błąd techniczny. jednak w końcu sprawa ta została rozwiązana i 22 stycznia dostałam decyzję, że błąd został skorygowany. Przy okazji dowiedziałam się kolejnej nowości. odwoływałam się od decyzji wzywającej do zapłaty za biegłego. Generalnie ta możliwość sprzeciwu, z którego korzystałam, jest przeznaczona dla tych, którzy przegrali, a ja przecież swoją sprawę wygrałam, ale warto było spróbować. I tutaj okazało się, że przegapiłam termin. Ustawowo jest 7 dni, ale nie od dostarczenia, ale od dnia ogłoszenia. I nie ma znaczenia, czy się na ogłoszeniu jest, czy się zna sentencję wyroku. od dnia ogłoszenia mamy 7 dni na sprzeciw. jest to na pewno ważna informacja dla tych, którzy w procesach o korektę płci, będą zmuszeni z jakiejkolwiek przyczyny wnosić sprzeciw lub apelację. Nie można czekać, aż się dostanie odpis tylko liczy się od dnia ogłoszenia.

Tak, jak wspominałam, to akurat nie jest duży problem w moim przypadku, bo korzystałam tutaj z pewnej możliwości, która i tak miała małe szanse. Teraz czekam na wezwanie do zapłaty i wtedy wystąpię o umorzenie, czyli zrobię dokładnie to, co sugerował sędzia podczas odczytania wyroku.

Tymczasem, podczas moich wizyt w USC dowiedziałam się jeszcze o czymś. Byłam pewna, że ja po nadaniu PESELu od razu występuję o nowy dowód. Nie. Najpierw muszę wystąpić do USC o zmianę imienia i wcale nie wystarczy podać jako powód sam fakt zmiany oznaczenia płci. Mam uzasadnić szerzej, podać, że już pod tym imieniem funkcjonuję, mam wpisać, dlaczego akurat takie, nie tylko, ze w moim przypadku żeńskie. mam też uzasadnić, dlaczego Anna. I najgorsza wiadomość, jaką dostałam. Skoro mam obecnie jedno imię, to zmienić mogę jedno. Czyli mogę być Anną, bo byłam Krzysztofem. natomiast nie mogę być Anną Marią, skoro nie miałam dwóch imion w akcie urodzenia. Oczywiście mogę wystąpić o zmianę i dodanie, ale wszystko zależy od tego, jak to uzasadnię. Na pewno nie wystarczy powód sentymentalny, czyli chęć upamiętnienia mojej mamy. Dobrze, że się o tym dowiedziałam, gdyż przygotuję odpowiednią argumentację i mam nadzieję, że jednak dostanę dwa. I wydaje mi się, że dobrze będzie jechać do Chodzieży i tam złożyć wniosek o zmianę imienia. Ciekawa jestem, czy mi się uda. I jeszcze jedna wiedza przy tej okazji. Opłata za zmianę imienia – 37 zł.

Czyli czeka mnie jeszcze wniosek do USC o zmianę imienia (mam nadzieję, ze też dodanie drugiego) i wniosek o zmianę dowodu. Wtedy dopiero zakończy się proces korekty płci metrykalnej. Korekta płci biologicznej potrwa „trochę” dłużej, gdyż chcę poddać się jeszcze jednemu zabiegowi. Dopiero, jak będę miała go za sobą, proces się zakończy, gdyż sama kuracja hormonalna już obecnie w moim przypadku to bardziej po prostu kuracja, a nie korekta, chociaż oczywiście, cały czas wpływa także korygująco na moje ciało.

Czeka mnie jeszcze trochę transkrypcji. W książce o mojej tranzycji zamieszczę zapis całego mojego wystąpienia na drugiej rozprawie. Wystąpienia, w którym miałam sędziego przekonać, że jestem tym, kim jestem. Sama jestem ciekawa, jak wypadłam…Hmm, wystarczy tylko włączyć płytę. Właśnie sobie uzmysłowiłam, że jeszcze tego nie oglądałam. No to sobie obejrzę…