Wreszcie !

Czekałam, czekałam, i wreszcie się doczekałam. Moje czarne klasyczne szpilki będą ponownie w użyciu w sytuacji, dla której ponad rok temu je kupiłam. Pierwsze przesłuchanie miałam 16 września zeszłego roku. Teraz, już niedługo, bo 6 listopada, będę ponownie w sądzie i tym razem mam nadzieję, że ostatni raz.

Gdy usłyszałam na poczcie, że jest list sądowy, od razu wiedziałam, co to oznacza. zaraz po odebraniu otworzyłam i powiedziałam paniom w okienkach na naszej osiedlowej poczcie, że wreszcie będę mogła przestać odbierać pocztę zaadresowaną na imię Krzysztof. Stało się to okazją, by chwilę porozmawiać o tym, jak skomplikowany i długotrwały jest proces korekty płci. Chociaż z paniami na tej poczcie nigdy nie miałam problemów, a dzisiaj była sytuacja wręcz zabawna, bo był list z sądu na imię Krzysztof i paczka na imię Anna. gdy powiedziałam, że oba są do mnie, nie było żadnego problemu, a ja skorzystałam z okazji, by wyrazić radość, że już niedługo nie będę musiała podpisywać się męskim imieniem.

Oczywiście, ciekawa jestem, jak będzie wyglądał przebieg tej rozprawy, na której ja będę w roli głównej. Wszystko to wskazuje na to, że musiałabym spróbować znaleźć czas, by zając się składem kolejnej książki. Trochę zaczynam gonić w piętkę, bo nie mam czasu zrobić wszystko, co chciałabym zrobić. Ale zdecydowanie wolę tak. Tym bardziej, że w sprawie książki poczyniłam pewne kroki, które być może pozwolą mi ją wydać w trochę innej formie, niż planowałam. A to pozwoli mi w międzyczasie zająć się inną pozycją, czyli książką „Moja droga do Boga”, którą zaczęłam pisać, ale na razie musiałam ja odłożyć.

Po prostu dzieje się tyle, że muszę wybierać, czym się zajmować. Na szczęście wszystkie zobowiązania na razie jestem w stanie pogodzić, choć w związku z tym czeka mnie niedługo mały maraton. Ale także karma dobra wraca, bo wiele miesięcy wytężonej pracy oraz budowania relacji i kontaktów, zaczyna teraz procentować i przynosić efekty.

Już wiem, że mogę rozpocząć tworzyć listę podmiotów, które realnie wspierają naszą fundację:

LOGO_POZnan_RGB_JPEGKPH małe

 

Pierwszy projekt jest już w trakcie realizacji tutaj, w sprawie drugiego umowa jest już w drodze do podpisu, trzeci czeka na przejście przez odpowiednie wydziały.

Tymczasem ja czekam na pewne decyzje i jestem w trakcie realizacji przedsięwzięć, które, mam nadzieję, dodadzą kolejne logotypy do listy powyżej.

Jednak teraz, co chyba zrozumiałe, myślami jestem przy dniu 6 października i sali rozpraw pilskiego sądu. Przypominam sobie teraz słowa, które napisałam kilka lat temu, gdy pisałam o swoim rozwodzie. Wtedy nawet nie planowałam, że pójdę tą drogą, ale jakiś wewnętrzny głos kazał mi wtedy napisać, że ciesze się z tamtego wyroku, ale jeszcze bardziej chciałabym usłyszeć inny wyrok, a właściwie, wcale nie wyrok, bo to nie jest wyrok lecz zupełnie coś przeciwnego. Od rozwodu minęło prawie 5 lat, aż musiałam policzyć na palcach, bo uwierzyć nie mogłam, że to już tyle lat. Przeszłam od tego momentu długą drogę, i teraz właśnie zbliżam się do finału i do początku kompletnie nowego rozdziału w moim życiu…

Pierwszy sukces

Gdy zakładałam fundację słyszałam z każdej strony, że na wsparcie osób ze środowiska LGBTQIA pieniądze dostanę…za trzy lata, i to będzie wielki sukces. Sama zrobiłam rozpoznanie, i doszłam do podobnego wniosku. Wtedy postanowiłam poszerzyć działania fundacji. Wywołało to małą wojnę. Rozeszły się drogi z pewnymi osobami, na innych się zawiodłam, ale przekonałam się też, na kogo mogę liczyć. Odbyłam szereg szkoleń. Przeprowadziłam wiele rozmów. Moja idea generalnie bardzo się podobała. Jednak moja chęć pomagania osobom niepełnosprawnym jednak trafiała na miękki mur oporu. Podobnie było w przypadku seniorów. Jednak, przy okazji poruszania tematu wsparcia dla osób z niepełnosprawnością czy też seniorom, zawsze poruszałam temat osób transpłciowych. I okazywało się, że temat spotykał się ze zrozumieniem.

21016131_1079381605526292_1645269105224099048_o

Minęło kilka miesięcy bardzo intensywnej pracy i na stronie fundacji rozwinięty jest jako jedyny! dział „Trans-Akcja”, czyli wsparcie dla osób transpłciowych i innych osób ze środowiska LGBTQIA. A pod koniec sierpnia podpisałam pierwszą umowę z miastem Poznań na dofinansowanie projektu utworzenia grup wsparcia dla nieheteronormatywnych osób z problemami uzależnienia od alkoholu.

Obecnie czekam na decyzje w sprawie jeszcze dwóch dotacji i złożyłam kolejny wniosek, w którym poruszyłam temat osób transpłciowych. Nie wiem jeszcze, jakie będą wyniki, ale już sam fakt, że tak pozytywne reakcje spotykałam w temacie, z jakim przychodziłam, bardzo mnie zaskoczył, i praktycznie spowodował, że mimo początkowym obawom, coraz bardziej jestem skupiona w działaniach mojej fundacji na tym temacie, który mi przyświecał, gdy myślałam o jej powołaniu.

A tymczasem zdobyte doświadczenie mogę obecnie wykorzystać dla naszej Wspólnoty Reformowanych Katolików, gdyż postanowiliśmy założyć stowarzyszenie, a ja mogłam zaoferować przygotowanie całej dokumentacji. I z radością mogę stwierdzić, że podołałam. Dziś mieliśmy spotkanie założycielskie. Przygotowałam i przedstawiłam cały komplet dokumentów wraz ze statutem. Zostałam też powołana do Komitetu Założycielskiego i Zarządu Stowarzyszenia Reformowanych Katolików. Już wiem, że te dwie organizacje pozarządowe i wszystko to, co dzieje się wokół nich będzie tym, czym zamierzam zajmować się do końca życia. Co niezwykłe, mam wielką szansę poświęcić się w całości działaniom, które dają mi satysfakcję i pozwolą zarabiać na życie.

Zauważyłam też, że przyszedł już ten czas, gdy muszę zaczynać wybierać, czym mam się zajmować, bo propozycji jest więcej niż mocy przerobowych. Jeszcze nie czuję bezpieczeństwa finansowego, ale widzę już coraz jaśniejsze światło w tunelu i wizja, że będę musiała iść pracować gdzieś na etat, jeszcze tak niedawno całkiem realna, oddala się coraz bardziej. Jestem szczęśliwa, że wytrwałam, bo nie było łatwo. I nie udało by się to, gdyby nie bezcenna pomoc Krysi, Kingi i Moniki. Oraz bezcenne wsparcie w rozwoju siebie samej w naszej Wspólnocie. Bardzo mi też pomogła przetrwać ten trudny okres nasza grupa wsparcia, która mimo silnych zawirowań nie tylko nie upadła, ale przetrwała, a teraz, jak pozyskałam do współprowadzenia Zosię, która okazała się bezcennym nabytkiem, chwyta ponownie wiatr w żagle i mam nadzieję, że będzie dalej się rozwijała.

Gdy tak teraz sobie próbuję podsumować to, co się wydarzyło przez te kilka miesięcy, mogę czuć satysfakcję: Fundacja Akceptacja; Ewa i zbliżająca się do końca diagnoza Jasia; Zosia i Jej wejście w grupę; Honorata i projekt dla uzależnionych; dwie innowacje w temacie wsparcia dla osób trans na rynku pracy, Małe Granty na rzecz środowiska LGBTQIA; członkostwo, lektorat i akolitat we Wspólnocie Reformowanych Katolików; Stowarzyszenie Reformowanych Katolików; konkurs na lokal dla NGO; samodzielne zrobienie strony fundacji; poznanie skutecznych zasad pisania wniosków o dotacje.

Coraz bardziej jest widoczne, że wcale nie jest tak, że nie umiem dogadywać się z ludźmi, że nie umiem współpracować, że nie umiem dyskutować. Umiem, ale na pewnych warunkach. I ostatnie parę miesięcy pokazało, że warto było być upartą i trzymać się swoich poglądów, bo to mi pozwoliło otworzyć się tam, gdzie było to cenne i gdzie zostało to docenione i uznane. Dzięki temu nie mam nawet powodu, by żałować tego, że pewne obszary są coraz dalej ode mnie. Że zamykają się kolejne drzwi. Nawet nie umiem już powiedzieć, że tracę, bo tak naprawdę zyskuję. Zyskuję coraz więcej bezcennych przestrzeni i przynajmniej nie mam dylematu, że muszę wybierać coś kosztem czegoś. Coraz bardziej widzę, że moje wybory i moje metody same to załatwiają. I robią to bardzo skutecznie. A teraz przed snem jeszcze trochę Władka, Rikissy, Kunona, Michała…potem listy Apostolskie, a potem spać.

PS. zapewne niedługo coś o tym napiszę, teraz chciałam tylko bardzo podziękować ponownie Ani Kłonkowskiej za przesyłkę, dzięki której mogłam tak bardzo poszerzyć swoją wiedzę i poddać analizie swoje poglądy na siebie i zrozumieć lepiej, dlaczego rządzą mną takie a nie inne mechanizmy, które w ciągu ostatniego roku nieźle namieszały mi w życiu. Ania Kłonkowska „Transpłciowość-Androgynia”,  Ula Kluczynska, Ania Kłonkowska i Wiktor Dynarski „Poza schematem”. Ja odrobiłam lekcję. Ciekawa jestem, jak jest po drugiej stronie księżyca…zapewne ciemno…