Sierpień

P1070296

To jak dotychczas najważniejszy miesiąc w roku w moim dotychczasowym życiu.

Urodziłam się w nim, wzięłam ślub. W tym miesiącu począł się mój syn. Moja siostra ma w nim imieniny. W sierpniu złożyłam pozew w sądzie o prawną korektę płci. Ostatniego dnia tego miesiąca odebrałam klucze do mego obecnego mieszkania. W sierpniu urodził się mój ojciec, który wywarł bardzo silny wpływ na to, kim jestem.

Czekam na klika ważnych decyzji, które zapadną w tym miesiącu. W pierwszych dniach sierpnia dostałam opinię biegłego, która ostatecznie otwiera mi drogę do prawnej korekty płci. Decyzję, która w pełni potwierdza to, kim jestem.

W sierpniu wiele lat temu byłam na jedynej w moim życiu pielgrzymce na Jasną Górę, gdzie w dniu 15 sierpnia świętowaliśmy Zaśnięcie Bogarodzicy. I w sierpniu wzięłam udział w bardzo ważnych dla mnie Rekolekcjach, które kończyły się właśnie 15 sierpnia. Zarówno wtedy, podczas Pielgrzymki, jak i teraz, podczas Rekolekcji, temat Matki Boskiej, tego, co zrobiła, jak zrobiła, co to dla nas znaczy, jakim wzorem jest dla nas, był bardzo mocno obecny. I jakże różny. Tylko, czy dziś, gdybym wymazała całą przeszłość, widziałabym te ważne zagadnienia w takim świetle, w jakim je dzisiaj widzę?

Właśnie, ten miesiąc, te różne, z zupełnie innych bajek, wydarzenia, uzmysłowiły mi, jak ważne jest continuum. Właśnie teraz, gdy zaczęłam pracę nad kolejną książką, z niezwykłą siłą uderzyło mnie, jak wiele czynników zebrało się w tej przestrzeni czasowej jednego miesiąca. Splot tylu wydarzeń z różnych okresów mego życia splata się w to, kim dziś jestem. I doskonale sobie ponownie uzmysłowiłam, jak ważne jest czerpanie z siebie. Rozumiem te osoby ts, które chcą odciąć się od tego, co było. Rozumiem i  nie zamierzam nikomu mówić, że robi dobrze lub źle. Jednak chcę powiedzieć, że dla mnie to niezwykle ważne móc korzystać i czerpać z tego, co było wtedy, do tego, by być tym, kim jestem teraz.

Dawno już pogodziłam się z tym, że nie mam nawet szans na odcięcie się od przeszłości. Ale, od momentu, gdy to zrozumiałam i zaakceptowałam, nigdy tego nie żałowałam. I właśnie ten miesiąc mi to szczególnie mocno uzmysławia. Zapewne  dodam w nim jeszcze kolejne ważne wydarzenia, bo czuję, że jest on tym okresem, w którym dzieją się w moim życiu ważne sprawy.

Zwłaszcza podczas Konferencji podczas Rekolekcji i jednej z ostatnich długich nocnych rozmów z przyjaciółką zrozumiałam, jak silnie we mnie tkwi to, co przeżyłam i że próba odcięcia się od tego pozbawiłaby mnie wręcz spójności. Pozbawiłaby mnie sporej części tego, kim jestem, tego, z czego się składam. Nie wiem, czy to, co wtedy by wypełniło te puste miejsca, byłoby czyś, co by mi pomogło. Nie jestem o tym przekonana, trywializując, wydaje mi się, że byłaby to swoista forma zamiecenia sporej części mojego życia pod dywan. Na szczęście nie muszę się nad tym zastanawiać, gdyż dla mnie to co było, jest równie ważne jak to, co jest.

Podczas ostatnich paru dni miałam okazję ponownie zmierzyć się z przeszłością, z tym, jak ona mnie ukształtowała i jak cały czas wpływa na mnie dzisiaj. Dzięki temu, że mam do niej taki stosunek jaki mam, mogłam spróbować odnieść to, co obecnie się dzieje, jak reaguję na pewne sprawy, do tego, co było, co zostało zamiecione po dywan, co gdzieś tam w środku tkwi i niekiedy wychodzi. Ale przekonałam się też, ze gdybym się odcięła, zapewne dzisiaj miałabym o wiele większe problemy z tym, by sobie radzić z różnymi skłonnościami, nawykami. Trudniej byłoby mi zrozumieć, dlaczego dzieje się tak, a nie inaczej i zapewne zwłaszcza konferencja podczas Rekolekcji nie otworzyłaby we mnie tylu zamkniętych drzwi.

Obecnie zaczynam pisać książkę „Moja droga do Boga”, w czasie pisania której na pewno uda mi się otworzyć kolejne, długo zamknięte drzwi…

P1070294

Trans kobieta na plaży

P1020701

Gdy dwa lata temu kupiłam kostium kąpielowy przystosowany do używania protez, pierwszy raz mogłam jako kobieta pojawić się na plaży. Było to dla mnie niezwykłe przeżycie, ale szybko skupiłam się na tym, co mi sprawiało radość, co odkryłam, czyli kajak, rower wodny i marina Wioli. Przez to bardzo mało miałam możliwości konfrontowania siebie w takim wydaniu z innymi plażowiczami. Już wtedy jednak pojawiły się marzenia, żeby w takiej formie pojawić się na plaży, na morskiej plaży. fakt posiadania kostiumu jednoczęściowego, w dodatku z protezami, powodował, że zdawałam sobie sprawę, z niewygody i niepraktyczności tego rozwiązania w przypadku jednodniowego wypadu pociągiem nad morze. Wtedy odpuściłam. Minęły dwa lata. Wiosną tego roku zrezygnowałam ostatecznie z noszenia protez.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Pod koniec lipca pojawiłam się z przyjaciółkami nad Bałtykiem. Nie miałam ze sobą kostiumu, mimo, że ten jednoczęściowy nadal posiadam, jednak nie zabrałam go. Jednak magnes był zbyt silny. Na szczęście przewidująco miałam mini spódniczkę a mój stanik jest gładki. I tak właśnie zadebiutowałam jako kobieta na nadmorskiej plaży. Kolejne z marzeń zostało zrealizowane. Upajałam się tą chwilą. Wygoda samego stanika, na moim własnym, co prawda niewielkim, ale jednak naturalnym biuście, bardzo mi pomogła w tym swoistym coming-oucie.

P1070101Gdy okazało się, że za tydzień będę ponownie nad morzem, poszłam na polowanie do lumpeksu. Polowanie zakończyło się sukcesem i za niewielką opłatą stałam się posiadaczką dwuczęściowego kostiumu i spódniczki plażowej. Tak wyposażona pojawiłam się ponownie nad Bałtykiem. Jednak tak naprawdę całkowicie poczułam ta wolność, gdy w poniedziałek pojechałam sama na plażę. najpierw, w samym staniku, poszłam oglądać bunkry. Potem przeszłam kilka kilometrów plażą, kąpałam się, cały czas byłam sama, i w kostiumie. I ponownie przekonałam się, że nie miałam się czego bać. I tak naprawdę, wcale się nie bałam. Zauważyłam, że dla większości plażowiczów byłam po prostu jedną z wielu na plaży. natomiast w przypadku bezpośrednich konfrontacji częściej spotykałam się z oznakami sympatii, było też sporo, jak ja to nazywam „znaków zapytania”, bardzo niewiele było reakcji negatywnych, i to raczej tylko w odbiorze, bo nie spotkałam się ani razu z wyraźnym objawem dezaprobaty czy ataków słownych. Ciągle, zwłaszcza przy takich okazjach, mam z tyłu głowy stwierdzenia polityków wszelkiej maści, że nasze społeczeństwo nie jest na nas gotowe. To nie społeczeństwo nie jest na nas gotowe, tylko politycy maja nas…w głębokim poważaniu. Podczas tych dwóch pobytów w Słupsku, Ustce, Darłowie i Darłówku, czy to sama, czy to w towarzystwie Krysi, czy też Moniki i Kingi, czy wreszcie całą czwórką, przekonałam się bardzo mocno, że społeczeństwo jest nie tylko na nas gotowe, ale ma nas po prostu…Byleśmy sobie tylko po stopach nie deptali na plaży, to możemy ze sobą zupełnie normalnie koegzystować.

P1070011

Opinia biegłego

W dniu dzisiejszym dostałam opinię biegłego. Już wiem, czemu tak długo to trwa. lekarz powiedział, ze zaraz po Wielkanocy napisze opinie i wyśle. Wysłał 20 lipca…

Ale najważniejsze, że już jest, i że w pełni potwierdza pozew. Tak, jak usłyszałam w gabinecie, tak teraz przeczytałam. Ponownie przekonałam się, że sposób, jaki zastosowałam, czyli jak najbogatsza dokumentacja, zadziałał na moją korzyść.

Jeszcze dziś odsyłam moją decyzję, w której zgadzam się z sentencją opinii i czekam na wyznaczenie terminu rozprawy.

Fajnie było przeczytać takie słowa, jakie zostały zawarte w opinii.

Dziś sporo dyskutowałam z Ewą o sposobach diagnostycznych, ale o tym napiszę w mojej książce.

Mam nadzieję, że będę mogła ją wydać jeszcze w tym roku.