Ostatni wpis

13775481_985947794837646_5713046203235061167_n

To ostatni wpis. Praktycznie proces tranzycji jest zakończony. Została jeszcze „tylko” rozprawa sądowa i zmiana dokumentów.

Opis całego procesu, łącznie z zabiegiem, który przeszłam oraz przebiegiem procesu sądowego i zmianą dokumentów, znajdzie się w mojej kolejnej książce. Poinformuję tutaj, jak książka się ukarze, ale nie będzie to prędzej, niż na przełomie 2016/2017 roku.

Chcę też poinformować, że jestem do dyspozycji osób trans, które chciałyby się ze mną spotkać, porozmawiać, skorzystać z moich doświadczeń. Z racji tego, że mieszkam obecnie w Poznaniu, preferuję osoby z Poznania i okolic, gdyż zdecydowanie wolę kontakt osobisty.

Kontaktować można się poprzez maila lukrecjakowalska1969@gmail.com, wtedy zwrotnie udzielę dalszych informacji o tym, w jaki sposób działa moja grupa wsparcia. Tak, działa, bo ona już działa.

Pozdrawiam i mam szczerą nadzieję, że moje wpisy tutaj pomogły wielu ludziom co nieco zrozumieć, a innym teeskom odnaleźć fragment siebie.

Zapraszam w przyszłości do zapoznania się z zakończeniem historii, a jednocześnie rozpoczęciem zupełnie innej, w książce „Ostatni etap…? Dwa lata z życia Lukrecji

Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję, że chcieliście poświęcić swój czas dla poznania procesu, jakiemu się poddałam, by móc żyć w pełni…

Laura

P1050197 małe

Często czytałam wypowiedzi różnych trans kobiet o ich instynktach macierzyńskich, pragnieniach, marzeniach. Myślałam, że mi to nie grozi. Mam dorosłego syna. Wychowałam go. Oczywiście, czułam niedosyt, bo marzyłam przez całe życie jeszcze o córce. Nie dane mi było zrealizować tego marzenia. Ale czy instynkty wygasły zupełnie ?
Okazało się, że nie bardzo. Moje kolejne nieudane związki spowodowały, że zupełnie zrezygnowałam z szukania swojej drugiej połówki. I czuję się z tą decyzją bardzo dobrze. Z różnych względów. Ale wielokrotnie słyszałam, i od pewnego czasu coraz bardziej sama to czułam, że tkwią we mnie wielkie pokłady uczuć, które tłumione szukają ujścia coraz bardziej.
O tym, jak bardzo silne są te uczucia przekonałam się, gdy na drugi dzień po wzięciu do siebie małej kotki, podeszła do mnie i zaczęła się tulić. Odpłynęłam. Byłam tak wzruszona i szczęśliwa, że wprost nie mogłam uwierzyć w swoje reakcje. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że Laura jak już się przekonała, że może mi ufać, tak okazuje swoje przywiązanie. Mnie po prostu zszokowała siła mojej reakcji. Zawsze taka chłodna, nieumiejąca okazywać uczuć, nagle rozpływam się, gdy przytula się do mnie moja…córeczka. Zupełnie świadomie do pewnego stopnia tak ją traktuję i przelewam na nią te marzenia, które towarzyszyły mi przez wiele lat. Czy kuracja hormonalna ma na to wpływ ? Na pewno. Ale wydaje mi się, że o wiele bardziej ma na to wpływ to, że teraz jestem w pełni świadoma tego, kim naprawdę jestem i nic nie stoi na przeszkodzie, by instynkty macierzyńskie, które miałam przecież w sobie od zawsze, mogły się wreszcie ujawnić z pełną mocą. Potrafię wpatrywać się w nią, w jej śliczne oczy i czuję, jak coś ciepłego wypływa z mego serca.

Koniec diagnozy coraz bliżej

Dzisiaj miałam ostatnie spotkanie w ramach diagnostyki psychologicznej. Zrobiłyśmy ostatnie testy. Teraz Pani Ania przygotuje opinię, która będzie gotowa pod koniec lipca. Przekazałam też moją deklarację, że jestem gotowa udzielać indywidualnej pomocy osobom jej potrzebującej. Moja oferta spotkała się z duzym uznaniem. W ten sposób zrobiłam kolejny krok w kierunku tej działalności, której chcę się poświęcić w przyszłości. Za tydzień mam wizytę u neurologa i pod koniec miesiąca dostanę kompletną dokumentację, którą dołączę do pozwu. W ciągu najbliższych dni udam się do sądu, aby uzyskać informacje dotyczące prawidłowego złożenia pozwu.

Zaczynam dostrzegać pierwsze wymierne efekty po zmianie, jakiej niedawno dokonałam w ramach mojej kuracji. Oby tak dalej…