Rezonans magnetyczny

Pod koniec czerwca przyszedł w końcu termin na badanie rezonansem magnetycznym.
Przygotowałam komplet dokumentów i pojechałam do Ars-Mediaclu w Pile.
Zostałam poproszona do gabinetu i tam przemiły pan laborant od razu zapytał, jak ma się zwracać do mnie, przekazał słowa wsparcia i życzenia powodzenia od siebie i swojej koleżanki, która mnie skierowała do odpowiedniego gabinetu. Od razu powiedział, że przeczytał, co jest na skierowaniu i bardzo go to zainteresowała. Powiedział, że to pierwszy przypadek, gdy ma do czynienia z osoba transseksualną. Wspomniał, że na studiach miał raz omawiany ten problem, głównie pod kątem prawidłowego zwracania się do osób transpłciowych. Jednak teoria to nie praktyka. Rozebrałam się, weszliśmy na salę zabiegową. Położyłam się na łóżku, moja głowa została przykryta i wjechałam do tunelu. Po chwili zostałam zbombardowana dźwiękami. I tak wyglądało to badanie. Różne nasilenie, różne sekwencje, a wszystko to trwało 15 minut, chociaż mi się wydawało, że o wiele dłużej. Teraz wynik został wysłany do lekarza, który miał zdecydować, czy wystarczy, czy trzeba będzie powtórzyć badanie z kontrastem. Okazało się, że wszystko jest w porządku i trak moje badanie się zakończyło. Gdy się ubierałam, nadal rozmawialiśmy o tym, jak to jest być trans kobietą. Postanowiłam skorzystać z okazji i poprosiłam laboranta, by zapiął mi stanik. Powiedział, że robi to pierwszy raz, i okazało się, że nie kłamał. Musiał rozpiąć i zapiąć ponownie. Z zapięciem sukienki poszło już o wiele lepiej, bez problemów.
Wychodząc ponownie usłyszałam życzenia powodzenia. Byłam bardzo zbudowana taką postawą.

nie dziś, nie teraz…

Ja już wszystko wiem, natomiast tych, którzy chcą się dowiedzieć więcej, zapraszam za kilka miesięcy do mojej kolejnej książki, w której opiszę cały proces tranzycji. A tymczasem szykuję się już powoli do przeprowadzki i ostatniego badania w ramach diagnostyki, czyli rezonansu magnetycznego głowy, które to badanie mam dokładnie za tydzień.

Orchidektomia

Sugestia Pani Kasi nie dawała mi spokoju. Często wracałam myślami do niej. W końcu, pewnego czerwcowego dnia nie wytrzymałam i zaczęłam szukać. Szukałam wprawdzie informacji i kontaktu do lekarza poleconego przez Panią Kasię, ale trafiłam na prywatną klinikę w innym mieście i napisałam do lekarza z tej klinki. Dostałam wyczerpującą odpowiedź i przede wszystkim okazało się, że nie muszę czekać. Umówiłam się na konsultacje i pojechałam. Podczas wizyty przekonałam się, że dobrze trafiłam. Rzetelne, wyczerpujące informacje. Dokładne badanie i decyzja zapadła. Umówiłam się na zabieg, który miał odbyć się za tydzień. Gdy decyzja zapadła, w pełni zrozumiałam, jakiego kroku się podejmuję. I z każdą chwilą byłam coraz bardziej szczęśliwa, że dzielą mnie tylko dni. Jeszcze przed zabiegiem miałam wizytę u Pani Kasi, która bardzo dobrze przyjęła moją decyzje i zaleciła do końca września brać jeszcze androcur, by pozbyć się z organizmu reszty testosteronu wyprodukowanego przez jądra. Wtedy mam odstawić androcur i w październiku zrobić badanie kontrolne poziomu testosteronu. Dowiedziałam się przy okazji, że mam już wyższy poziom estradiolu niż biologiczne kobiety, co jest jak najbardziej prawidłowym i oczekiwanym rezultatem. I tak zaczęłam odliczać ostatnie dni biologicznej niezgodności mego ciała z mózgiem…

Ostatni dzień maja

P1040811

Ostatniego dnia maja 2016 roku miałam wizyty, które miały podsumować i przygotować ostatni etap, czyli przygotowanie do złożenia pozwu.

Z Panią Pauliną ustaliłyśmy, co jeszcze brak. Okazało się, że po badaniu tomografem komputerowym głowy powinnam pójść ponownie do neurologa, by wystawił opinie na podstawie badania EEG i tego. Dowiedziałam się także, że wskazane byłoby zrobić badanie USG jamy brzusznej. Następnego dnia dokonałam stosownych rejestracji terminów. Kolejna wizyta u Pani Ani okazała się jednak przedostatnią. Nie zdążyłyśmy zrobić pełnego badania osobowości i inteligencji, a dotychczasowe wyniki wskazują na ponadprzeciętne zdolności, więc warto byłoby to badanie zakończyć. Oczywiście zgodziłam się, bo bardzo chcę mieć wynik tego badania. Być może będę mogła nim zamknąć usta jakiemuś dyskutantowi w przyszłości. Oczywiście poinformowałam moją psycholog o tym, że za rok idę na studia. Bardzo się ucieszyła, bo to w końcu jej duża zasługa. Umówiłam się z Panią Anią na kolejny termin i wróciłam do domu.

Czekała mnie jeszcze jedna ważna wizyta, u pani Kasi za klika dni. Zrobiłam brakujące badanie na krzepliwość krwi. Bardzo się ucieszyłam, gdy zobaczyłam wynik, który był prawidłowy. Następnego dnia usiadłam do komputera i zaczęłam szukać pewnych informacji…