Walentynkowe przemyślenia

Temat seksualności w świecie osób trans jest tak samo często poruszany, jak inne, a kto wie, czy nie częściej.

Sama o tym myślę, obserwując jednocześnie swoje reakcje. Jestem na chwilę obecną pewna, że tylko z kobietą mogłabym się związać, ale…

Od pewnego czasu zauważyłam, że wręcz unikam tematów związanych z seksem, nie uczuciami, ale właśnie seksem. W obecnie czytanej przeze mnie sadze „Północna droga” Elżbiety Cherezińskiej jest wiele pięknych opisów erotycznych, bardzo sugestywnych. I czytając je, nie odczuwam przyjemności, wręcz odwrotnie. Zauważyłam też, że robiąc wieczorem przegląd „co tam panie w telewizji”, gdy trafiam na kanały, gdzie są sceny erotyczne, od razu je przełączam.

A przecież jeszcze stosunkowo tak niedawno przeglądałam setki internetowych galerii, oglądałam filmy, których miałam sporo…Co się stało ?

Seks jako taki przestał mnie interesować. Wyparłam go świadomie ze swego obecnego życia. Może dlatego tak bronię się przed uczuciami, bo poznanie kogoś pociągnie oczywiście za sobą, przynajmniej tak powinno się stać, ciąg dalszy…Na który nie jestem gotowa ?

Jestem pewna, kim jestem, kim chcę być. Jestem też zdecydowana nie poddawać się SRS. To nie znaczy, że akceptuję ten stan, jaki jest, ale często zastanawiam się, po co mam to robić. Zwłaszcza po operacji, jaką niedawno miałam, mam namacalny dowód, co mnie czeka…

Nawet, gdy próbuję sobie siebie wyobrazić w scenie intymnej, nie potrafię, nie widzę siebie.

I wcale nie uważam, że jestem z tego powodu nieszczęśliwa. Nauczyłam się tak żyć i chyba długi czas trwania tego stanu pozwolił mi przekonać się, że tak mi jest najlepiej.

Nie wiem, jak to się dalej potoczy. Nie wiem, czy będę w ogóle w stanie odpowiedzieć na sygnały, gdy je kiedyś dostanę, czy będę w stanie je rozpoznać. Oczywiście nie ukrywam, że życie w samotności ma też swoje minusy, ale w chwili obecnej plusów jest zdecydowanie więcej.

Zapewne ma tutaj także duże znaczenie to, co obecnie robię. Tranzycja sama w sobie nie jest łatwym i prostym procesem. Nie chcę chyba, tak to sobie tłumaczę, dokładać dodatkowych rozterek. Ale, jak wreszcie osiągnę swój cel, czy wtedy coś się zmieni ? Obawiam się, że nie, bo już teraz żyję sama, bez seksu w jakiejkolwiek formie, od lat, a że do końca tranzycji jeszcze długa droga, więc zapewne ten okres jeszcze znacznie się wydłuży. Czy ja wtedy, po tylu latach, będę zdolna do zmiany swoich przyzwyczajeń, pragnień, oczekiwań ? Szczerze wątpię.

Cieszę się tylko, że w ogóle nie odczuwam ciśnienia, że muszę z kimś być. Nie szukam, i nie daję się znaleźć. I tak mi dobrze. Przynajmniej obecnie…

Znalazłam przypadkowo na wolnym forum transowym info o serialu „Sense8”, w którym występuje trans kobieta, która gra…trans kobietę.

W chwili obecnej oglądam już 6 odcinek. Takie sobie zrobiłam walentynki z maratonem filmowym. Historia Nomi, Jej miłości, nie daje mi spokoju. TAKĄ miłość chciałabym przeżyć, tym bardziej, że doskonale rozumiem Jej łzy, gdy Jej partnerka stanęła w Jej obronie. Chciałabym kiedyś przeżyć takie chwile z inną kobietą. Ponownie nabieram wiary, że to jednak możliwe…

Z przyjemnością, i to im dalej, coraz większą, patrzyłam na sceny erotyczne. Zwłaszcza Nomi i Amanity. Ale co jeszcze bardziej niezwykłe, także inne. Początkowo te inne trochę mnie odpychały, ale im dalej, chyba pod wpływem przełamania podczas obserwacji Nomi i Amanity, otworzyłam się bardziej także na inne, także te, które mnie odpychają, gejowskie. Zakochałam się w Nomi i Amanicie i polubiłam pozostałych bohaterów. I przełamałam się…czy na długo ? Czas pokaże…

Passing w moim wydaniu

Passsing, coś, do czego dążymy, czego oczekujemy. Zwłaszcza w trakcie testu realnego życia.

Czy ja mam passing ?

Na pewno do pewnego stopnia tak. To, że już tyle czasu żyję zgodnie z odczuwaną przeze mnie płcią, daje wymierne efekty. Także to, że robię wiele zdjęć, grałam w filmach dokumentalnych, pomaga mi dopasowywać swoje zachowanie, gestykulację, sposób chodzenia do tego, jak robią to biologiczne kobiety. Nie mam wątpliwości, zwłaszcza tam, gdzie nie wiedzą, kim jestem, że z daleka, zwłaszcza z tyłu nikt nie rozpozna we mnie męskiego ciała. Inaczej sprawa ma się oczywiście w moim mieście, gdzie jestem jedyną widoczną trans kobietą. Tutaj praktycznie każdy wie, z kim ma do czynienia, dlatego passing w moim wydaniu przedstawia się inaczej. To, jaki poziom przyjmuje passing w moim wydaniu zależne jest, w moim odczuciu, od tego, na ile autentyczna jestem w byciu kobietą dla otoczenia. I tutaj muszę stwierdzić, że pod tym względem mój passing wygląda całkiem ok. Praktycznie w sklepach, urzędach, u lekarza, w aptekach, w bankach i w pracy wszyscy zwracają się do mnie per ona. Nawet, gdy ktoś się pomyli, zaraz poprawia się. Oczywiście są osoby, które nadal próbują mi wyperswadować moje dążenie do celu. Oczywiście, nie mam tez wpływu na to, jak moja osoba jest komentowana poza moimi plecami. Ale nie zamierzam przejmować się czymś, na co i tak nie mam wpływu, a skupić się na tym, co zależy ode mnie. Wiem, że im bardziej będę autentyczna i pewna tego, kim jestem, tym lepszy passing będę miała w kontaktach z ludźmi. I na tym się skupiam. Nie ma opcji, by ktoś zobaczył mnie niezadbaną, niestarannie ubraną, bez niezbędnego makijażu. Powoli staram się lekko modyfikować głos. Pokazuję wszędzie dumę z tego, kim jestem. Chodzę z podniesioną głową. Nie uciekam wzrokiem, gdy ktoś nachalnie się na mnie gapi. Nie krępuję się też ze zwróceniem uwagi, gdy ktoś zwraca się do mnie nieprawidłowo, gdyż uważam, że mam do tego pełne prawo. Ktoś mógłby tu zapytać, po co Ci więc korekta prawna. Potrzebna. Ja nie tylko chcę być odbierana jako kobieta, ale chcę nią być w świetle prawa. Zdaję sobie sprawę, że po zmianie dokumentów mój passing nie zmieni się. Być może trochę, bo na pewno pomoże tu kuracja hormonalna, która będzie już wtedy trwała, przypuszczam, dwa lata. Ale nadal będę dla wielu tym, kim jestem obecnie. Ale ja nie robię tego dla nich, ja robię to dla siebie. Także z takich prozaicznych przyczyn jak chociażby taka, że chciałabym u lekarza mieć w kartotece wpisane Lukrecja a nie Krzysztof i gdy lekarz mnie wyczytuje, a siedzę w poczekalni pełnej pacjentów, usłyszeć pani Kowalska a nie Pan Kowalski, co niestety obecnie jest jedną z bardziej stygmatyzującyh sytuacji w moim codziennym życiu. I w takim wypadku, choćby nie wiem, jak dobry passing bym miała, w takiej sytuacji nie odgrywa on żadnej roli.

Być może mogłabym mieć wpisane w kartotece żeńskie imię, musiałabym zapytać, ale nawet wtedy moja decyzja i tak jest nieodwołana. I tutaj mój passing pomaga mi inaczej. Dzięki niemu mogę ciągle przekonywać się, jak dobrze czuję się z tym, gdy zwracają się do mnie per pani, a jak źle i nieswojo, gdy używana jest forma męska.

Odwrotny passing ? Pewnie w jakimś stopniu tak. Ale najważniejsze dla mnie jest, że każdy test, każde dążenie prowadzi mnie do celu, który z każdym dniem jest coraz bliższy…

Dzisiaj, tj. 17 lutego, spotkałam w mieście kolegę z pracy. Szliśmy kawałek razem i wchodząc do sklepu, zupełnie naturalnie otworzył przede mną drzwi i zrobił mi miejsce, bym mogła wejść. Zrobiło mi się niezwykle miło. Mały gest a jak znamienny.

Przypomina mi się też jedna konkretna scena sprzed kilku dni. Wieczorem, wracając z miasta do domu, przeszłam przez ulicę w miejscu niedozwolonym. Ledwo weszłam na chodnik, usłyszałam za sobą syrenę. Obracam się, a za mną stoi radiowóz, okno otwarte i słyszę „Pani pozwoli do nas”. Podchodzę i zostaję poproszona o przejście kawałek dalej, gdzie radiowóz mógł zjechać z drogi. Podchodzę. Słyszę zwyczajowe uwagi związane z przewinieniem. Cały czas policjanci zwracają się do mnie per pani. Wreszcie muszę podać swoje dokumenty. I tutaj mały szok. Policjantka, której podałam dowód, spojrzała do niego i zapytała…”kiedy Pani zmienia dokumenty ?”. Za chwilę padło kolejne pytanie „jakie imię Pani będzie miała ?”. I cały czas podczas rozmowy zwracano się do mnie per pani. I na koniec udało mi się wynegocjować minimalną stawkę mandatu.

Właśnie o takim passingu piszę wcześniej. Doskonale wiedzieli, przynajmniej od momentu, gdy dałam swój dowód, z kim mają do czynienia i traktowali mnie tak, jak tego oczekiwałam.

Można ? Można !