Operacja i jej wpływ na moje decyzje i oczekiwania

03

Miałam w poniedziałek zwiększyć dawkę Estradermu do 50 mg.
Kłopoty zdrowotne, o czym już wspominałam, spowodowały, że już raz przerwałam kurację. Nie na długo, ale w poniedziałek dostałam skierowanie do szpitala, gdyż w końcu zostałam prawidłowo zdiagnozowana i postanowiłam na czas pobytu w szpitalu przerwać kurację. W środę miałam operację usunięcia przetoki odbytu oraz ropienia okołoodbytowego. Bo to było przyczyną narastających od dwóch tygodni problemów. Oczywiście rozmawiałam z lekarzem i anestezjologiem, czy kuracja mogła mieć wpływ na rozwój tego przypadku i może przeszkadzać w leczeniu ambulatoryjnym po wyjściu ze szpitala. Uzyskałam zapewnienie, że nie, więc, gdy w piątek wróciłam do domu, wznowiłam kurację i przykleiłam sobie pierwszy plaster 50 mg.
Sama operacja jak i schorzenie, którego się nabawiłam, dało mi wiele do myślenia.
Podjęłam ostateczną decyzję, że całkowicie rezygnuję z seksu analnego w jakiejkolwiek formie. Tak więc, nawet gdybym do chwili obecnej nadal nie była pewna, czy jestem w stanie związać z mężczyzną lub transpłciową kobietą przed operacją, obecnie już wiem, że to nigdy nie nastąpi. Moje analne zabawki, które posiadam, idą na stałe do szuflady. Przynajmniej ja ich już nie użyję.
Sama operacja pokazała mi też, co tak naprawdę oznacza każdy zabieg chirurgiczny. Wiem, że do potencjalnego zabiegu feminizacji jeszcze daleka droga, więc, gdy ta możliwość wreszcie się pojawi, będę miała za sobą już długi okres kuracji hormonalnej, która, jak przypuszczam, w dużym stopniu zmniejszy problemy fizyczne, jakie mam w chwili obecnej.
Wracając do dnia dzisiejszego.
Na chwilę obecną, jeżeli wprowadzenie ustawy (co w obecnej sytuacji politycznej jest praktycznie niemożliwe) nie wymusi przejścia zabiegów operacyjnych w przypadku zmiany określenia płci, nie poddam się operacji. Jedyne, co w chwili obecnej rozważam, to ograniczenie produkcji testosteronu, czyli częściowy zabieg.
Zapewne decyzję jeszcze będę analizowała w swojej głowie z pomocą obu moich Pań nie raz, ale to, co przeszłam i nadal przechodzę i co jeszcze jakiś czas będę przechodziła na pewno będzie wiele znaczyło w momencie podejmowania ostatecznej decyzji…

Diagnoza

Cieszę się, że moje przypuszczenia się potwierdziły. Podczas dzisiejszej wizyty w poradni chirurgicznej okazało się, że dotychczasowe diagnozy były zupełnie chybione. Wydałam sporo kasy na leki, które nic nie pomagały. Okazało się, że mam bardzo silny stan zapalny, który może przekształcić się w przetokę około odbytniczą. Mam zupełnie nowe leki, wszystkie zawierające antybiotyk i nadzieję, na szybką ulgę w cierpieniu, bo na szybkie wyleczenie niestety nie. Ale potwierdziło się, że kuracja hormonalna nie ma wpływu na ten stan. Jedyny wpływ jaki może być, to osłabienie organizmu spowodowane reorganizacją gospodarki hormonalnej. Wczoraj wieczorem, jak i dzisiaj rano i tak wzięłam Androcur. Dzisiaj też ponownie przykleję plaster Estraderm. W obecnym stanie, w jakim są moje dolegliwości, już nic nie może pogorszyć. Muszę wytrzymać i mieć nadzieję, że nastąpi poprawa i nie dojdzie do tego czarnego scenariusza, czyli przetoki.
Nie rozumiem, dlaczego w ostatnią sobotę, gdy byłam pierwszy raz na pogotowiu, nie poproszono do konsultacji lekarza chirurga z oddziału, który dosłownie znajduje się parę metrów dalej. Raczej na pewno w takim wypadku zostałabym prawidłowo zdiagnozowana i być może powoli dochodziłabym już do zdrowia. Kolejna nauczka na przyszłość.

Kwestie zdrowotne

Dzisiaj przerwałam kurację.
Od ponad tygodnia mam problemy z bólem w okolicach odbytu. Byłam dwa razy na pogotowiu, u lekarza rodzinnego. Jutro będę też w poradni chirurgicznej, gdzie poddam się kolejnemu badaniu kontrolnemu. Przy wszystkich okazjach każdy z lekarzy stwierdzał, że kuracja nie powinna mieć wpływu na te dolegliwości, chociaż może. Wczoraj, gdy wykupiłam nowe leki po wtorkowej wieczornej wizycie na pogotowiu, cały dzień czułam się dobrze. Także noc przespałam spokojnie. Dzisiaj był termin zmiany plastra Estradermu. Ponownie ból się nasilał i nie ustępował. W końcu zdjęłam plaster, wzięłam kolejne leki, bo akurat był czas obiadu i ból znacznie zmalał. Gdy w jakiś czas później na próbę przykleiłam ponownie plaster, dosyć szybko ból zaczął narastać. To mi dało pewność (oczywiście nie 100 %-ową), że jednak hormony mają wpływ na leczenie. Postanowiłam też odstawić Androcur. Przypuszczam, że oba leki nie wpływają bezpośrednio na te zaburzenia, których doświadczam. Jak wiadomo, początek kuracji hormonalnej wiąże się ze sporymi zaburzeniami funkcjonowania organizmu i bardziej tu widzę przyczynę brak postępów w leczeniu.
Postanowiłam całkowicie zaprzestać kuracji aż do całkowitego ustalenia dolegliwości, bo jeżeli nadal będą mi dolegać, to przynajmniej będę miała wyeliminowaną jedną z możliwych przyczyn.
W chwili, gdy piszę te słowa (wieczór po trzeciej dawce leków), ból jest nieco większy niż po południu. Mam nadzieję, że w końcu zostanę skutecznie wyleczona, bo te trwające już tyle dni dolegliwości skutecznie komplikują moje plany.

Prawna droga przez mękę

02

Przeczytałam dzisiaj świetnie opracowany poradnik prawny, jak wygląda procedura korekty płci w chwili obecnej. Załamałam się. Nie spodziewałam się, że aż takie są wysokie koszty. Nie wiem, jak rozwiązać sprawę pozwania ojca, który nie wychodzi z domu. Świadków powinnam znaleźć bez problemów. W takiej skomplikowanej procedurze skorzystanie z pomocy adwokata też wydaje się uzasadnione (kolejny koszt niestety). I opinia biegłego, która kosztuje 1000 zł, a praktycznie bez jego opinii nie ma szans na powodzenie.
Bardzo ważna informacja to ta, że jeżeli sąd odrzuci pozew, z jakichkolwiek przyczyn, to raz na zawsze zostaje zamknięta droga do prawnej korekty. Zostaje wtedy jeszcze apelacja. I niestety kolejne koszty, bo jak zostanie pozew odrzucony, nie będzie zwrotu kosztów złożenia pozwu (600 zł). A apelacja pewnie też kosztuje…
Za pięć dni wybory. Zobaczymy jaki będzie układ w nowym parlamencie. Wtedy też dowiem się, jakie i czy w ogóle są widoki na wznowienie, a właściwie rozpoczęcie od nowa prac nad zawetowaną przez prezydenta ustawą prawnej korekty płci. I wtedy podejmę decyzję, co dalej. Na pewno przejdę pełną procedurę, uzyskam od obu moich pań opinie i będę miała czarno na białym, że nie jestem chora. To i tak będzie wielki sukces. Cóż pozostaje mi tylko czekać.

Ustalenia

CAM02320
Po raz kolejny przekonałam się, jak dobrze trafiłam.
Rano zadzwoniłam do Pani Pauliny. Po kilkunastu minutach oddzwoniła i omówiłyśmy, jak przedstawia się sytuacja po włączeniu Diane-35 i zwiększeniu dawki Androcuru. Po analizie ustaliłyśmy, jakie dawki mam brać dalej i jak wprowadzić Estraderm. I na tym nasze ustalenia się zakończyły. Przykleiłam pierwszy plasterek i myślałam, że to na razie koniec. Myliłam się. Wieczorem pani Paulina zadzwoniła ponownie. Zaproponowała, bym jednak teraz, gdy wprowadziłyśmy Estraderm, odstawiła Diane. Skutki uboczne zwłaszcza dla wątroby, nie dawały jej spokoju. Zaproponowała w zamian, by szybciej zwiększyć dawkę Estradermu. Nie po trzech, a po dwóch tygodniach. Być może w ogóle nie wprowadzimy ponownie Diane, albo w późniejszym czasie łącznie z lekiem osłonowym. Przyznam, że ta wersja przypadła mi do gustu, bo oczywiście słyszałam o zagrożeniach związanych z braniem Diane.
Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na efekty.

Ostatnie dni…

CAM02317
Ostatnie dni. Już w poniedziałek po rozmowie z Panią Pauliną nakleję sobie pierwszy plasterek.
Kilka dni brania zwiększonej dawki Androcuru i wprowadzenia Diane jak na razie nie powoduje żadnych skutków. Miałam rano lekki kurcz prawej ręki, ale myślę, że to skutek niewygodnego spania. Tym bardziej, że złamany palec nie pozwala mi swobodnie spać. Dodatkowo jestem przeziębiona, co też nie ułatwia prawidłowej oceny, ale generalnie czuję się dobrze. Moje libido, po zwiększeniu dawki Androcuru nie spadło. Nawet nie odczuwam już tych rannych zmęczeń.
A wczoraj ostatecznie pogrzebane zostały 3 lata prac nad ustawą, która miała pomóc nam, osobom transseksualnym, funkcjonować w zgodzie ze sobą. Tym razem na pewno za dwa tygodnie pójdę do urny wyborczej i mam nadzieję, że głosy naszego środowiska i naszych sympatyków pokażą przynajmniej co niektórym, gdzie ich miejsce.
Niedzielny poranek.
Byłam ciekawa kolejnego poranka. Obudziłam się i nie było kurczy, za to choroba zaatakowała. Teraz już wiem, co było przyczyną moich niepokojów.
Decydując się na rozpoczęcie kuracji hormonalnej planowałam też tej zimy przejść serię zabiegów laserowych na twarzy. Ale teraz rezygnuję. Poczekam. Zobaczę, jakie efekty przyniesie kuracja w ciągu najbliższego roku i wtedy ewentualnie, następnej zimy, poddam się zabiegom, które powinny wtedy wykazać się o wiele większą skutecznością, niż obecnie.
Jeszcze jedno. Bardzo mi się miło zrobiło, gdy informacja o rozpoczęciu kuracji hormonalnej spotkała się z bardzo fajnymi reakcjami przyjaciół. Dostałam bardzo dużo ciepłych słów wsparcia i gratulacji. Oczywiście były też głosy doradcze, ale w tym wypadku nie zmieniam swojego zdania. Od początku zdałam się na pełne zaufanie do Pani Pauliny i tylko Jej będę słuchała i z Nią konsultowała wszelkie zmiany.

Nowy etap, „cukierkowy”

01
Dzisiaj usłyszałam bardzo wiele ważnych słów. Na dzień dobry pani Ania Roszyk zachwyciła się moim wyglądem, który w Jej oczach jest kolejnym dowodem na to, że mimo że kuracja jeszcze nie mogła zacząć przynosić widocznych efektów, sama potrafię zmieniać swój wizerunek zgodnie z oczekiwaniami.
Ale najważniejsze jest to, że usłyszałam, że nie ma już wątpliwości. Zostało do przeprowadzenia jeszcze parę badań, które mają wykluczyć ostatnie wątpliwości, ale już dzisiejszy test obrazkowy, który zrobiłam w połowie, bo jestem straszną gadułą, potwierdził, że z moją osobowością i postrzeganiem świata wszystko jest w porządku. Że nie blokuję się, nie uciekam. Jestem szczera, otwarta i wnikliwie analizuję różne sytuacje. Pani Ania wręcz zauważyła, że minęłam się z powołaniem. Powinnam zrobić studia psychologiczne i zając się pracą z ludźmi, bo jestem bardzo wnikliwą obserwatorką. Nie będę ukrywała, że sprawiło mi to wielką przyjemność. Kto wie, może i mnie czeka Uniwersytet Drugiego Wieku. Nic mnie już nie zdziwi.
Pani Ania powoli zacznie już pisać opinię do sądu, którą będziemy na koniec wspólnie analizowały. Uzyskałam też od Pani Ani zgodę na używanie także Jej nazwiska w mojej opowieści. Zrobiłyśmy sobie też pamiątkowe zdjęcie, ale to tylko do prywatnego archiwum.
Od pani Ani udałam się na spotkanie z Panią Pauliną.
Już podczas wstępnych rozmów, po pytaniu, jak się czuję, sama Pani paulina przyznała, że byłyśmy za bardzo zachowawcze i że mogłam już śmiało jakiś czas temu zwiększyć dawkowanie Androcuru. Ale to nic. Od dzisiaj zwiększyłyśmy dawkowanie do dwóch tabletek dziennie i omówiłyśmy dawkowanie kolejnych leków. Wyjaśniłam przy okazji, że moje wcześniejsze sugestie, że chciałabym tylko lekko zblokować testosteron, a co spowodowało, że pani paulina zaaplikowała mi na początek minimalną dawkę, już są przeszłością.
Praktycznie każdy krok, każda decyzja powoduje rewizję poprzednich planów i oczekiwań. Ja już, decydując się obecnie na kurację hormonalną, nie chcę jej w szczątkowej formie tylko w pełnym zakresie. Tym bardziej, że, jak ponownie zauważyłam, cały czas myślę o operacji, i żeby w ogóle rozpatrywać, czy się jej poddać czy nie, muszę przetestować swój organizm na tak poważną zmianę gospodarki hormonalnej, gdyż mam już swoje lata i testosteron w ciągu tych lat swoje zrobił.
Ponownie przekonałam się, że Pani Paulina jest doskonałym wyborem. Nie dostałam od razu dawki, która powaliłaby konia, ale jednocześnie dostałam jasne wytłumaczenie, dlaczego robimy tak, a nie inaczej.
Kolejnym lekiem, jaki wprowadziła Pani Paulina, jest Diane – 35, w moim wypadku łagodne przygotowanie organizmu na estrogen, na który już także dostałam receptę, ale który zacznę stosować po uprzedniej konsultacji telefonicznej. Umówiłyśmy się na telefon za tydzień, gdzie poinformuję, jak czuję się po zwiększeniu Androcuru i wprowadzeniu Diane. Jak wszystko będzie ok, zwiększymy Diane do dwóch tabletek dziennie i wprowadzimy estrogen w plastrach.
Najpierw dawka 25. Najbliższe trzy miesiące to będzie kontrola i dopasowywanie dawek leków, by osiągnąć wymagany poziom, a zwieńczymy go serią kontrolnych badań laboratoryjnych
Tak więc, jak widać, także tutaj wchodzimy w zupełnie inny etap. Także pani Paulina nie ma już wątpliwości i nasz kolejne wizyty będą głównie poświęcone omawianiu skutków terapii i reagowania na zawirowania z nią związane.
Już teraz mogę spokojnie powiedzieć, że tak, jak bałam się tych wizyt, jednocześnie bardzo ich potrzebowałam. Byłam pewna tego, kim jestem, ale gdybym podczas diagnozy usłyszała, że są jakieś wątpliwości, które zaciemniają obraz i nie pozwalają jednoznacznie określić mnie jako transseksualnej kobiety, na pewno wpłynęłoby to negatywnie na m,ój stan. Wątpliwości by wróciły i nie maiłabym zapewne takiej pewności siebie, jaką mam obecnie.
Poza tym, obawiałam się jeszcze jednego. Diagnoza potwierdzi, że jestem transpłciową kobietą, ale badania laboratoryjne wykażą, że są przeciwwskazania do rozpoczęcia kuracji hormonalnej. A ona, z czasem, gdy odbywałam kolejne spotkania i dostawałam kolejne potwierdzenia, że droga, którą idę jest słuszna, stawała się dla mnie coraz bardziej pożądana.
I mimo tego veta prezydenta, o którym oczywiście także rozmawiałyśmy z obiema Paniami, jestem bardzo szczęśliwa, że wszystkie moje oczekiwania i pragnienia znalazły potwierdzenie.
I jestem przekonana, że także od strony medycznej kuracja będzie przebiegała bez wielkich zawirowań.
A o tym przekonam się już niedługo…

Prezydent „wszystkich” Polaków

original_56130d201f723
Niestety, całe nasze środowisko dostało policzek od naszego nowego prezydenta. Zawetował ustawę, która miała nam ułatwić i usystematyzować proces korekty. Teraz, jeżeli sejm nie odrzuci veta prezydenta, czeka mnie o wiele dłuższa droga. Ale nie zrezygnuję. Termin złożenia pozwu nie zmieni się, jak przypuszczam, ale znając doświadczenia osób, które mają już ten proces za sobą, będę mogła mówić o szczęściu, gdy jako w pełni prawna kobieta będę obchodziła moje…48 urodziny. Ale jedno się nie zmieni. Będę je obchodziła.
Nie będę ukrywała, że bardzo liczyłam na tą ustawę. Teraz czeka mnie proces sądowy przeciwko ojcu. A on nie wychodzi z domu, więc będę musiała skorzystać z przedstawiciela prawnego, a to zwiększy i tak nie małe koszty. Ponadto obawiam się, że będę musiała poddać się kolejnym badaniom biegłego sądowego, bo praktycznie za każdym razem w obecnym toku postępowania do tego dochodzi. Do tego długie oczekiwanie na termin rozpraw…
Podejmując decyzję o tranzycji, liczyłam się z tymi wszystkimi ograniczeniami i przeszkodami, ale, gdy udało się uchwalić ustawę, bardzo się ucieszyłam i także pod wpływem tego faktu przyśpieszyłam proces tranzycji, bo nagle uzmysłowiłam sobie, że będę mogła szybciej dojść do celu. Teraz te pragnienia odchodzą w niebyt. Ale, tak, jak napisałam na facebooku, nie zatrzymam się i osiągnę cel. bez względu na to, jak będzie trudno i kosztownie…
Obie moje Panie już otwarcie mówią, że jestem bardzo przekonująca w społecznej roli kobiety. Że nie jest to projekcja fantazji, odtwarzanie roli a po prostu bycie sobą.
Oczywiście, dopiero wchodzę w kolejny bardzo ważny test. Kuracja hormonalna. Jak mój organizm zareaguje ?
Ale nie boję się i jestem przekonana, że i ten test zdam celująco.